Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Otwarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Otwarte. Pokaż wszystkie posty
Tylko miłośc da nam siłę... ,,Ugly Love" autorstwa Colleen Hoover.

07:00

Tylko miłośc da nam siłę... ,,Ugly Love" autorstwa Colleen Hoover.

 Ugly Love
Autor: Colleen Hoover
Tytuł oryginalny: Ugly love
Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski

Premiera: Kwiecień 2016 r.
Gatunek: New adult, romans. 
Liczba stron: 344
Ocena: 4/6 (dobra)










Książka tak dobra, że aż brak mi słów... ,,Bez słów" Mia Sheridan

07:00

Książka tak dobra, że aż brak mi słów... ,,Bez słów" Mia Sheridan

Bez słów
Autor: Mia Sheridan
Tytuł oryginalny: Archer's Voice
Tłumaczenie: Martyna Tomczak
Premiera: Marzec 2016 r.
Liczba stro: 400
Wydawnictwo: Otwarte
Gatunek: New adult
Ocena: 5/6 (rewelacyjna)











Przedpremierowy przeszczep głowy.

18:28

Przedpremierowy przeszczep głowy.


Chłopak, który stracił głowę.
Autor:
Tytuł oryginalny:Noggin
Tłumaczenie:  Małgorzata Kafel
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Premiera: 13 kwietnia 2016r
Liczba stron: 350
Ocena: 4+/6 (bardzo dobra)







"Oddam ci słońce" Jandy Nelson

09:45

"Oddam ci słońce" Jandy Nelson

Oddam Ci słońce
Autor: Jandy Nelson
Tytuł oryginalny: I will give you the sun
Tłumaczenie: Dominika Cieśla-Szymańska
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 12 sierpnia 2015r
Ilość stron: 374
Gatunek: Literatura współczesna, młodzieżowa.
Ocena: 4+/5





Czasy się zmieniają, świat ewoluuje, ale ludzie pozostaną zawsze tacy sami. Wiele jest w nas negatywnych emocji takich jak, zazdrość, niezdrowa rywalizacja czy obłuda. Ta książka pokazuje, jak wiele mogą zniszczyć niewłaściwe zachowania. Nawet najsilniejsze więzi, nie zawsze przetrwają próbę sił.


- Dasz mi ten rysunek? (...)
- Jak dasz mi słońce, gwiazdy, oceany i wszystkie drzewa, może się zastanowię - mówię, wiedząc, że się nie zgodzi. Wie, jak strasznie chciałbym mieć słońce i drzewa. Dzielimy świat między siebie, od kiedy skończyliśmy pięć lat. Idę na całość: po raz pierwszy władza nad światem jest w moim zasięgu.
- Noah, żartujesz chyba - mówi, prostując się. Wkurza mnie to, jaka jest wysoka. Jakby ją ktoś rozciągnął przez noc. - Wtedy zostałyby mi tylko kwiaty. (...)
- Okej - ciągnie. - Drzewa, gwiazdy, oceany. Dobra.
- I słońce, Jude.
- No dobra - mówi, co mnie kompletnie zdumiewa. - Dam ci słońce.


W książce mamy narracje naprzemienną, jedna osoba mówiąca to Jude, a druga jej brat bliźniak-Noah.
Całość jest tak skonstruowana, że mamy spojrzenie na wydarzenia z perspektywy "wczoraj i dziś". Noah opisuje wydarzenia, kiedy On i siostra mieli 13 lat. Jude natomiast, mówi jak jest dziś, jako szesnastoletnia dziewczyna, pokazuje nam jak bardzo zmieniło się ich życie, jak zmienili się Oni sami. Przy tej powieści, nie można zbyt wiele powiedzieć, aby nie ujawnić znaczących faktów.

Są książki w których zakochujemy się "od pierwszego spojrzenia", ta do takich nie należy. Zazwyczaj czytam ok 300 stron na wieczór, w tym wypadku bardzo męczyłam początek dwa dni zajęło mi doczołganie się do magicznej setnej strony, po której wszystko rusza i sprawia, że nie możemy się oderwać. To mój rekord, naprawdę jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się tak długo czytać, tak krótkiej książkę. Nie żałuję jednak, że się przemęczyłam bo potem już było tylko lepiej.
Musze przyznać, że Jandy Nelson  udało się wykreować wyraźnie postacie. Trzynastoletni Noah to chłopiec inny niż wszyscy, delikatny, wrażliwy, powiązany specyficzną więzią z matką, pragnie zostać artystą. To właśnie dla niego trwałam przy tej książce, jest postacią wielowymiarową. Jako trzynastolatek jest tylko sobą, każdy jest kimś innym, nawet jego siostra wydaje się być inna. Tylko on jeden jest sobą. Niezwykle ujęła mnie jego relacja z Brianem, przyjacielem z sąsiedztwa. Dla takich przyjaciół warto żyć.
Świat przedstawiony z perspektywy Jude różni się od świata jej brata. Ona jest inna, jest odrobinę dziwaczna, wierzy w wszelakie zabobony i w biblie babci (w owej biblii są zapisane wszystkie przesądy itp.)
Jude jest na swój sposób urocza, obwinia siebie o ogromną tragedię jaka spotkała jej rodzinę, tymczasem rzeczywistość jest inna niż się jej wydaje.

"Czy ty zawsze musisz być tak bardzo sobą, Noah? "

Rodzeństwo, a szczególnie bliźniaków, łączą specyficzne więzi. Tak jest w wypadku tych dwoje, jako małe dzieci rozumieją się wręcz bez słowa. W momencie dorastania ich relacje się nieco zmieniają. Jeden drugiemu nie raz "podkłada świnie", widzimy jak rywalizują o względy matki, która jest tajemniczą siłą związana z chłopcem.
Autorka splątała wszystkie wątki w intrygujący sposób. Akcja może nie jest dynamiczna, ale pełno w niej zagadek i niedomówień. Na zakończenie, dostajemy odpowiedź na każde nurtujące nas pytanie, wszystko jest spójne i zamknięte na ostatni zamek.
Muszę jednak przyznać, że zakończenie mnie odrobinę rozczarowało. Liczyłam na jakiś epilog, pokazania jak dalej wygląda życie rodzeństwa. Zabrakło mi rozwinięcia wątku z Brianem. Mimo wszystko uważam, że książkę należy przeczytać. Zapewne są osoby, które nie przepadają za młodzieżówkami, tak więc informuję, że ta książka to nie tylko powieść dla nastolatek.


" Pewnie jest kosmicznie lubiany w tej swojej szkole. Sportowiec i lubiany! Jak mogłem nie zauważyć?[...] 
[...] Nie wie, że lubiani ludzie są pokryci farbą ogniotrwałą? Nie wie, że lubiani ludzie nie są rewolucjonistami? "

"Oddam Ci słońce" to opowieść, która otwiera nam oczy na niektóre sytuacje. Pokazuje, jak ważna jest lojalność wobec drugiego człowieka. Jak wielkie znaczenie ma szacunek i wzajemna pomoc. Świetnie sprawdza się tu przysłowie "nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe". Czasami działamy impulsywnie, najpierw robimy potem myślimy, nie zwracamy uwagi jakie krzywdy wyrządzamy bliźniemu. Wyrzuty sumienia nie dadzą nam spokoju. Lepiej być szczerym, prawdziwym sobą, nie pokrywać się farbą ogniotrwałą i nie wtapiać się w tłum. Warto być sobą, a nie takim jak wszyscy.
Zachęcam do lektury i pozdrawiam.

Za przeczytanie książki dziękuję Oli z bloga Aleksandrowe myśli która zorganizowała book tour, z książką "Oddam Ci słońce". Dziękuje serdecznie.

"Dar Julii" Tahereh Mafi

10:58

"Dar Julii" Tahereh Mafi

 Dar Julii
Wydawnictwo: Otwarte
Tytuł oryginalny: Ignite me
Data wydania: 21 maj 2014r
Ilość stron: 384
Gatunek: Fantasy
Ocena: 5/5






Zakończyłam już przygodę z Julią, Warnerem i komitetem obrony. Mogę powiedzieć wiele, ale na początek powiem jedno, już tęsknie.

Julia budzi się w mieszkaniu Warnera. Rana po postrzale, zdaje się być tylko małą plamą, w myślach. Dziewczyna jest całkowicie zdrowa, dzięki mocy swoich przyjaciółek, jak również ogromnej pomocy Warnera, który robił za pośrednika procesu uzdrawiania. Nie wiadomo jak skończyła się wojna, czy komuś udało się przetrwać, cały Punkt Omega został zniszczony przez Komitet Odnowy. Julia skrycie wierzy, że komuś się udało. Nie myli się, przeżyło niewiele osób... Sonia i Sara (uzdrowicielki), zostały uprowadzone i zmuszone do pracy dla głównego dowódcy Komitetu Odnowy. Po Punkcie Omega została, jedna wielka dziura, dosłownie i w przenośni. Na szczęście, udaje się odnaleźć osoby, które przetrwały wojnę. Teraz muszą walczyć razem, aby zgładzić Andersona .

Co tu dużo mówić o postaciach, przecież to trzecia części może się wydawać, że już nic się nie zmieni. Ogromny błąd zmienia się i to dużo. Zacznijmy od Julii, skryta, denerwująca, rozchwiana emocjonalnie dziewucha, na szczęście nie w tej części! Zmienia się nie do poznania. W tej części ją polubiłam, była silna stanowcza i zaskoczyła mnie niejednokrotnie, swoją mocą i determinacją. Kroczyła po trupach do wyznaczonego celu! Brawo Julia! Kilka słów o Adamie... choć jego postać miąłbym ochotę przemilczeć, wydaje mi się, że zamienił się z "dawną Julią" na umysły, teraz to on był rozchwiany, dumny jak paw i wkurzający. Choć starałam się go zrozumieć, poważnie starałam się! Nie wyszło mi to irytował mnie, choć tyle dobrze, że otrząsnął się w odpowiednim momencie, bo nie wiem jak długo mogłabym go znieść.
Warner... tu nie ma co mówić on jest idealny, pokochałam go za wszystko co robił już w drugiej części tu tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że jest człowiekiem wartym uczuć. Zraniony chłopczyk, który jak nikt potrzebuje miłości i akceptacji.
"Żaden pistolet, żaden miecz, żadna armia czy król nigdy nie
będzie tak potężny jak zdanie. Miecze mogą ciąć i zabijać, ale słowa
będą dźgać i pozostawać, zakopując się w naszych kościach, aby
zamieniać się w trupy, które będziemy wnosić w naszą przyszłość,
przez cały czas próbując je odkopać i ponosząc porażkę w odrywaniu
ich szkieletów z naszego ciała."



Mówiłam już, że mam w sobie dziwny zwyczaj wyciągania ukrytych wątków? Nie wiem, czy faktycznie takowe są, czy po prostu ja się ich wszędzie doszukuję? Mówię tym razem o tym, że wszystkich których widzimy w tej części, Ci którzy przeżyli starcie z Komitetem Odnowy, są to ludzie, którzy przez większość czasu byli wyrzutkami w społeczeństwie. Widzimy jak bardzo pragną akceptacji, myślę, że wszyscy dogadują się dobrze, z racji tego, że są podobni. Inni niż wszyscy, a w głębi duszy tacy sami. Rozejrzyjmy się dookoła i zastanówmy, ilu z nas jest takich samych, w środku zupełnie innych? Wszyscy dzielimy się na pewne grupy społeczne, w których odnajdujemy tzw. "bratnie dusze". Myślę, że w tym przypadku było tak samo, garstka ludzi połączonych pewną cechą, która umożliwia im zaakceptowanie siebie nawzajem.

Wracając do tematu książki. Akcja toczy się mozolnie, wszyscy ćwiczą przygotowują się na kolejne starcie, tym razem mają konkretny plan i dążą do zrealizowania go. Julia ćwiczy każdego dnia, już wie jak kontrolować swoje moce, zdaje sobie sprawę, że jest niepokonana. Myślę, że to daje jej ogromnego kopa i pozwala dokonać rzeczy, jakich dokonuje. Kiedy wybija godzina zero, a wszystko idzie zgodnie z planem. Rebelianci wychodzą na ulicę, aby zmierzyć się po raz kolejny z Komitetem Odnowy. Tym razem mają wszystko przemyślane, wiedzą jak uderzyć, jak sprowokować wroga, udaje im się go podejść. Nie jest jednak tak łatwo jak się wydaje, są momenty gdy nie wszystko idzie zgodnie z planem, nie każdą ewentualność można przewidzieć. Kiedy akcja nabiera tempa, czytelnik zostaje przeniesiony na pole bitwy. Muszę przyznać, że wszystko zostało opisane w najdrobniejszych szczegółach, czułam się tak jakbym była w samym środki walki, ba mało tego! Czułam się jakbym to ja walczyła, to było niesamowite i nie każdemu autorowi się to udaje! Ogromny plus za to.

Trylogia "Dotyk Julii" to nie tylko wymyślona historia i nierealne sytuacje. Pod płaszczykiem fantazji kryją się rozterki prawdziwych ludzi. Rodzi się przyjaźń, miłość i zaspokojona zostaję chęć bycia akceptowanym. Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, jest dobrze wykreowany wątek fantastyczny, mało tego! Uważam również, że wątek miłosny został poprowadzony bezbłędnie! Nie jeden Autor romansów, mógłby brać przykład z tej trylogii. Jeżeli ktoś jeszcze nie czytał, zachęcam do czytania, jeżeli już czytaliście, czekam na wasze opinie o książce w komentarzach poniżej :)


P.S kochani przepraszam, że nie odwiedzam regularnie waszych blogów, zawsze raz w tygodniu staram się to nadrobić :) Pozdrawiam serdecznie i miłego poniedziałku życzę :)
"Sekret Julii"  Tahereh Mafi

14:35

"Sekret Julii" Tahereh Mafi

Sekret Julii (tom 2)
Autor: Tahereh Mafi

Cykl: Dotyk Julii 
Wydawnictwo: Otwarte
Tytuł oryginalny: Unravel Me
Tłumaczenie: Małgorzata Kafel
Data wydania: 13 Lipca. 2013r
Ilość stron: 437
Gatunek: Fantasy
Ocena: 5/5
Link do recenzji poprzedniej części:  Dotyk Julii





"Dotyk Julii" przypadł mi do gustu, od pierwszych stron. Czy druga część, tej kultowej trylogii, jest równie dobra? Jakie wrażenia wywarł na mnie "Sekret Julii" ? Przekonacie się za moment.


"Dotyk Julii"  Tahereh Mafi

11:38

"Dotyk Julii" Tahereh Mafi

Dotyk Julii
Autor: Tahereh Mafi
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Małgorzata Kafel
Tytuł oryginalny: Shatter Me
Data wydania: 28 kwietnia 2014
kategoria: romans fantasy.
ilość stron: 336
Ocena: 4+/5




Jak może wyglądać świat za kilkanaście, kilkadziesiąt lat? Oby nie tak jak ten przedstawiony w powieści, ale czy my sami do tego nie doprowadzamy? Roślinność traktowana związkami chemicznymi, zwierzęta zabierane z ich środowisk naturalnych, żywność modyfikowana, dziś w chlebie jest więcej chemii niż w laboratorium. Wszystko żeby obniżyć koszty produkcji, żeby więcej zarobić. Miejmy nadzieje, że obudzimy się w porę i, że nie będzie to pobudka z "ręką w nocniku".

Książka opowiada o losach 17-sto letniej Juli, która jest obdarzona niespotykanym darem. A może raczej przekleństwem? Mianowicie nie może dotykać istot żyjących, ponieważ jej dłonie zadają ból i doprowadzają do śmierci. Dziewczyna jest wyrzutkiem społeczeństwa, nawet jej matka nie ma w sobie tyle miłości, żeby zaakceptować dziecko, Juli zostaje zamknięta w zakładzie dla obłąkanie chorych. W celi zjawia się Adam, który budzi w dziewczynie sympatie. Jednak chłopak okazuje się być nie tym za kogo się podaje. Julia czuje się oszukana i wykorzystana, teraz musi podjąć decyzje czy jest w niej tyle pokładów zła aby pracować dla komitetu odnowy?
W czasie czytania na jaw wychodzą nowe fakty, które całkowicie zmieniają sposób postrzegania bohaterów.


Fabuła powieści wciągnęła mnie od pierwszych linijek tekstu. Jednak im głębiej tym nudniej, akcja toczyła się spokojnie, wręcz mozolnie. Możemy wtedy poznać Julię, jej przeszłość jej myśli, które zapisuje w notatniku. Pod koniec książki akcja nabiera tępa. Możemy poczuć nutkę adrenaliny. Całość jednak traktuję jako wstęp do drugiej części, która mam nadzieje okażę się bardziej emocjonująca. Już nie mogę się doczekać, kiedy to przeczytam kolejny tom, ciekawią mnie dalsze losy Julii i komitetu odnowy. Akcja toczy się w świecie, którego nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, w świecie fikcyjnym, a zarazem bardzo rzeczywistym. Widzimy do czego doprowadziła ręka ludzka, która ingeruje w naturalny bieg przyrody. Brak wątków pobocznych, ale nie jest to dla mnie minus, można się dzięki temu skupić na temacie przewodnim jakim jest Julia i jej dar.

Kreacja głównych bohaterów jest barwna, choć poznaliśmy zarazie głębiej tylko Julię. Uważam, że przewodniczący komitetu odnowy jest człowiekiem, którego można spotkać w takim miejscu i czasie. Jest osobą bezwzględną i bezduszną, pozbawioną jakichkolwiek skrupułów. Czyli typowy przywódca wojskowy. Julia natomiast jest dziewczyną  dojrzałą jak na 17 lat, czytając często zapominałam, że jest ona jeszcze nastolatką. Życie zmusiło ją do dorosłości przedwczesnej i pozbawiło radosnego dzieciństwa.
Zapytacie gdzie w tym wszystkim miłość, w końcu nazwałam to romansem. Miłość jest niebanalna, niecodzienna i piękna, ale nie mogę zbyt dużo o niej mówić. Nie chcę zdradzać zbyt wiele szczegółów, bo sens tej książki jest tylko wtedy gdy nie wiemy
co się wydarzy.

Podsumowując, książka mi się podobała i nie zawiodła moich oczekiwań. Wszytko w powieści zdaje se być dobrze przemyślane. Polecam wszystkim tym którzy szukają niebanalnych opowieści, którzy chcą się przenieść do innego świata i uzmysłowić sobie jak wiele zależy od człowieka. Według mnie ta książka jest godna przeczytania.
"Hopeless" Colleen Hoover.

17:04

"Hopeless" Colleen Hoover.

Hopeless
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski
 Liczba stron: 424
Data wydania: 16 czerwca 2014
Kategoria: New Adult.


Biorąc "Hopeless" do ręki miałam mieszane uczucia. Myślałam, że tytuł musi przyciągać a nie odpychać. Zgłębiając się w powieść dostrzegłam sens tego tytułu, dziś  nie potrafię sobie wyobrazić lepszego nazewnictwa. Można o tej książce powiedzieć wiele, ale z pewnością nie to, że jest "beznadziejna".

Sky to młoda dziewczyna. Uwielbia spędzać czas z najlepszą przyjaciółką i nie słynie z dobrej reputacji, choć tak naprawdę  w środku jest jeszcze małym dzieckiem. Bohaterka ma bolesną przeszłość, jednak niewiele zdaje się z niej pamiętać. Ludzki umysł jest tak skonstruowany, aby wypierać ze świadomości złe chwile.
Matka dziewczyny jest dość dziwną osobą, naucza córkę w domu, nie pozwala jej na oglądanie telewizji i na posiadanie telefonu i dostępu do internetu. Dla przeciętnego nastolatka to dość nienaturalne. Matka zachowuje się jakby chciała ją ochronić przed całym światem. Zwykła matczyna troska? A może ma ku temu jakieś powody?

Pewnego dnia bohaterka poznaje Deana Holdera, przyciąga ich do siebie jakaś niewyjaśniona siła. Oboje zdają się być kimś innym niż mówią o nich ludzie. Po poznaniu chłopaka, życie Sky staje na głowie, aby w jednym momencie runąć na kark. Wychodzą na jaw nowe fakty o których dziewczyna nie miała pojęcia, a może skutecznie wymazała je z pamięci?

Liczne retrospekcje pojawiające się w powieści pozwalają, krok po kroku, na poznanie tajemnicy rodziny. Bardzo mrocznej i bolesnej historii. Czy ich życie po tych wydarzeniach będzie mogło być jeszcze beztroskie? A może nigdy takie nie było?

Choć książka opowiada o miłości dwójki nastolatków, skrywa również drugie dno. Uświadamia jak ważny jest stosunek rodziców do dzieci, oraz jak pozycja społeczna może zmyć z oprawcy całe zło.
A dlaczego? o tym dowiesz się sięgając po książkę.

Zastanawia mnie fakt skąd Colleen Hoover bierze pomysły na imiona, a raczej ksywki swoich bohaterów. W "pułapce uczuć" mamy Lake- jezioro, a tu Sky- niebo.
Te imiona są tak proste, a zarazem takie niepowtarzalne. 
Nie tylko to dodaje tym książką oryginalności. Tak, wiem już słyszałam, że postawiłam tą autorkę na piedestale, ale jak tego nie robić skoro uwielbiam jej twórczość?

Po przeczytaniu niektórych książek, mam takie wrażenia jakbym rozmawiała z najlepszą przyjaciółką, a ta opowiedziała mi największe tragedie swojego życia. Rozmyślam potem całymi godzinami, jakbym myślała o cierpieniach kogoś bliskiego. Też tak macie?
Niewątpliwie "hopeless" należy do książek niezwykle realnych, pozostawia po sobie kaca książkowego, którego uleczyć może tylko "Losing Hope". 


Podobała mi się  fabuła książki, nie jest to słodki romans o szkolnej miłości. Jest to historia przeplatana bólem i cierpieniem. Emocja jakie towarzyszą przy zgłębianiu tematu są nie do opisania. Tego się nie da wyrazić słowami, to trzeba przeżyć na własnej skórze, trzeba przeczytać żeby to czuć.


Zmierzając do końca chciałabym zachęcić do przeczytania tej pozycji jak i każdej innej książki Colleen Hoover.
"Maybe someday" Colleen Hoover

15:53

"Maybe someday" Colleen Hoover



 Miłość przychodzi znienacka, nie da się jej uniknąć, a tym bardziej zatrzymać.  Dlaczego pokochałam Maybe someday? Dowiecie się już za moment.  Sydney jest młodą kobietą, ma dość poukładane życie. Mogłoby się wydawać, że jest szczęśliwa. W jeden dzień traci wszystko, chłopaka, przyjaciółkę i dach nad głową. Wtedy pomocną dłoń wyciąga do niej chłopak z sąsiedztwa. Ridge jest muzykiem, pisze teksty dla zespołu brata. Obecnie jednak jest wypalony artystycznie. Nie ma natchnienia, nie potrafi napisać dobrej piosenki. Spędza wieczory, grając na gitarze, na swoim balkonie. Zauważa dziewczynę, która co wieczór wychodzi na balkon posłuchać, jak on gra. Nawiązują ze sobą kontakt, Sydney staje się jego muzą. Wymieniają się numerami telefonów i esemesują. Ridge ze swojego okna widzi co dzieje się w mieszkaniu Sydney. Kiedy świat dziewczyny wywraca się do góry nogami, On proponuje jej wolny pokój w swoim mieszkaniu. Zapowiada się pięknie, on gra na gitarze, ona pisze teksty, czyż nie brzmi romantycznie?   Kiedy zaczynałem czytać tę książkę, wiedziałam, że to romans jakich wiele. Prosty i nieskomplikowany. Jednak Colleen Hoover po raz kolejny udowodniła mi, że w jej powieściach nie może się obyć bez skrajnych emocji. Miłość opisana w sposób, który poruszy najtwardsze serca, udowodni, że najważniejsze w życiu są uczucia. Pokaże, że z prawdziwą miłością nic nie może się równać i tylko miłość potrafi zburzyć mury, jakie tworzymy wkoło siebie!  Colleen Hoover w tej książce nie pisze tylko o miłości, pokazuje również przyjaźń we wszystkich jej odcieniach. Sytuacje, jakie mają miejsce w powieści, doprowadzały mnie niejednokrotnie do śmiechu. W przypadku tych bohaterów powiedzenie Kto się lubi, ten się czubi, jest jak najbardziej trafne! Potyczki językowe postaci i ich charyzma sprawiły, że z wielkim żalem opuszczałam ten wymyślony przez autorkę świat!  Colleen Hoover po raz kolejny pokazała swój kunszt autorski z najlepszej strony. Wprowadziła nas w świat muzyki i trafiła w najczulsze struny duszy i serca. Najpiękniejsze w tej historii jest to, że autorka nie przerysowała niczego, nie nagięła zasad i nie wyolbrzymiła żadnych spraw. Relacja między bohaterami rozwija się powoli i subtelnie. Na ich drodze pojawiają się drobne komplikacje, które uwiarygadniają fabułę. Wszystko jest zachowane w przyjemnym i klimatycznym tonie.  Wszystko było dopracowane i dopięte na ostatni guzik. Powieść może odrobinę słodka i lukrowa, ale przy tym wypełniająca serce po brzegi przyjemnym uczuciem ciepła. Cała fabuła okraszona jest przepiękną i wyjątkową muzyką, która wwierca się w pamięć i sprawia, że jeszcze długo zostajemy w tym słodkim świecie Sydney.        Maybe someday to ciepła, klimatyczna i wypełniająca miłością lektura. Autorka udowodniła, że prawdziwa druga połówka znajdzie nas wszędzie pomimo przeciwności losu i wszelkich niepowodzeń. Nigdy nie zapomnę tej książki i wiem, że będę do niej wracać jeszcze niejednokrotnie. Prawdziwy majstersztyk!  Maybe Someday Autor: Colleen Hoover Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski Cykl: Maybe (tom 1) Wydawnictwo: Otwarte Tytuł oryginału Maybe Someday Data wydania 13 maja 2015 Liczba stron 440 Gatunek Literatura obyczajowa i romans, Książka, Colleen Hoover, Colleen, Hoover, książka o miłości, literatura byczajowa, zdjecie ksiażki, obyczaj, romans, muzyka, muzyka w ksiażkach, Griffin Peterson, Peterson, Griffin, cytaty, cytaty z książki, jakie książki Colleen Hoover, romans i obyczaj, Sydney, Książka o pięknej miłości, ksiażka o przyjaźni, książka miość i przyjaźń.



Copyright © Książko, miłości moja. , Blogger