Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura erotyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura erotyczna. Pokaż wszystkie posty
04:00
Przedpremierowe uwikłanie.
Uwikłani. Obsesja Tom II
Autor: Laurelin Paige
Tytuł oryginalny: Found in You
Tłumaczenie: Monika Pianowska
Data premiery: 20 marca 2016r.
Gatunek: Literatura erotyczna
Ocena: 4/6 ( dobra)
03:00
"Uwikłani. Pokusa"
Uwikłani. Pokusa
Autor: Laurelin Paige
Tytuł oryginalny: Fixed on You
Tłumaczenie: Pianowska Monika
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data premiery: 19 listopada 2015r.
Ilość stron: 352
Gatunek: Literatura erotyczna, romans.
Ocena: 4+/5
04:00
"Pulse" Gail McHugh
Autor: Gail McHugh
Tłumaczenie: Ewa Skórska
Tytuł oryginalny: Pulse
Data wydania: 7. Października. 2015
Wydawnictwo: Akurat
Ilość stron: 400
Gatunek: Romans
Ocena: 5/5
Jeszcze dziś pamiętam emocje, jakie towarzyszyły mi przy czytaniu "Collide". Czy druga część choć w połowie dorównuje pierwsze? A może jest utrzymana w takim samym tonie? Zawiodłam się czy zachwyciłam? Przekonasz się czytając dalej :D
Kto czytał pierwszą część, pamięta jak smutne było zakończenie. Emily uświadamia sobie, że pragnie Gavina. Gavin natomiast traci nadzieje i wyjeżdża. "Pulse" nie zaczyna się najlepiej, dziewczyna jest rozbita nie potrafi się odnaleźć w tym co się stało. Gavin topi smutki w alkoholu i upaja się przypadkowym seksem. Czy tych dwoje ma jeszcze jakąkolwiek szanse, aby być razem?
Autorce udało się zbudować bohaterów realnych, bez wątpienia można by gdzieś w świecie równoległym spotkać Emily, czy nawet idealnego Gavina. McHugh pokazuje jak wielką siłę ma miłość, prawdziwa potrafi przenosić góry i zatrzymać słońce. Właśnie taką miłością darzą się tych dwoje. Oczywiście nie może być tak słodko i kolorowo prawda? Pojawia się Dillon (choć wolę go nazwać Debillon ). Ta postać jest typowym czarnych charakterem, niszczy wszystko na swojej drodze. Autorka obdarzyła go samymi złymi cechami. Jego nie da się lubić. W tej część również stara się zastraszyć Emily, ale ona już nie jest tak naiwna.
Wątek jaki Autorka wplotła, pomiędzy miłosne uniesienia, jest intrygujący trzyma w niepewności, czytelnik boi się tego co może się wydarzyć i pragnie odetchnąć z ulgą.
Muszę przyznać, że McHugh oddaje emocje w niezwykły sposób. Jednoczymy się z tymi bohaterami, przeżywamy ich problemy, śmiejemy się z dowcipów i płaczemy kiedy oni płaczą. Stawiam za to ogromny plus, ponieważ nieziemską sztuką jest oddać emocje w ten sposób, aby czytelnik czuł je całym sobą. Ogromne brawa dla tej Pani.
Chciałabym rzec, że "Pulse" jest utrzymane w stylu "Collide", ale nie mogę tego powiedzieć. Ta część jest całkowicie inna, skuszę się na stwierdzenie, że jest o niebo lepsza od swojej poprzedniczki. O ile w "Collide" mamy typowy trójkąt miłosny, o tyle w "Pulse" akcja jest bardziej rozwinięta.
Styl i język jakim posługuje się Gail McHugh, jest łatwy i przyjemny w odbiorze. Nie można się do niczego przyczepić. Wszystko jest przemyślane, dopracowanie i dopięte na ostatni guzik. Historia nie pozostawia niedomówień, każdy wątek został zamknięty i nie zostajemy z nurtującymi nas pytaniami. Całość jest spójna i przejrzysta. Sceny łóżkowe, nie są wulgarne, są opisane w sposób zmysłowy. Wszystko jest utrzymane w dobrym smaku i stylu.
"Pulse" opowiada o prawdziwym życiu. O trudnościach jakie mogą nas spotkać na drodze do szczęścia. Możemy dostrzec, że miłość nie jest usłana różami, czasami trzeba przejść przez ciernie, aby na zakończenie znaleźć ukojenie w ramionach ukochanego.
18:30
"Grey" E.L James
Autor: E.L James
Tłumaczenia: Katarzyna Petecka-Jurek, Paweł Korombel
Tytuł Oryginalny: Grey: Fifty Shades of Grey as Told by Christian
Wydawnictwo: Sonia Draga
Gatunek: Literatura erotyczna, romans
Ocena: 2/5
W momencie zakończenia, przeze mnie trylogii "50 twarzy Greya" wręcz marzyłam, o poznaniu historii z punktu widzenia Christiana. Kiedy dowiedziałam się, że na rynek wychodzi taka właśnie część byłam wniebowzięta. Książkę kupiłam, przeczytałam i... zaparło mi dech w piersi, bynajmniej nie z radości.
Chyba większość ludzi słyszała o tych książkach, ja jednak przybliżę odrobinę fabułę. Christian Grey to mężczyzna władczy, stanowczy, sprawujący kontrole nad każdą dziedziną życia. Ana jest nieśmiała młodą osóbką, poznaje Grey'a, kiedy ma przeprowadzić z nim wywiad. Mężczyzna dostrzega w niej idealną uległą i choć nigdy nie zdradzał swoich upodobań przed osobami, które "nie są obeznane w temacie", w tym wypadku postanawia wciągnąć Anastazje w świat BDSM.
Od czego zacząć... sama nie wiem mam tyle w głowie, że pewnie i tak połowa mi ucieknie. Historia przedstawiona w książce nie różni się fabułą, od pierwszej części trylogii. Może zacznę od minusów?
Pierwszy minus jest taki, że ta część nie wnosi nic nowego do trylogii. Faktem jest, że poznajemy myśli Greya, nie jest jednak to coś czego nie domyślilibyśmy się w pierwszej części.
Sposób w jaki autorka wykreowała główną postać, też pozostawia wiele do życzenia. W pierwszej części trylogii, miałam wrażenie, że Gray to facet inteligentny, rozważny, tu został nam przedstawiony jako typowy "Wiesiek spod monopolowego". To jest tylko moje zdanie...
Oczywiście dostrzegam tu, zranioną dusze ukrytą pod płaszczykiem męskości, ale to wszystko jest mało. Uważam, ze można to było zrobić lepiej, dla mnie ta część jest jak "odgrzewany kotlet". Nie chodzi tu wcale o fakt, że jest to ta sama historia więc z góry wiemy jak się potoczy... znam książki, przedstawiające tę samą historię z punktu widzenia mężczyzny, które są naprawdę dobre. Nie muszę daleko szukać C. Hoover świetnie sobie poradziła pisząc "Losing hope", czy choćby Jamie McGuire w "Chodzącej katastrofie".
Jest wielkim wyzwaniem, dla kobiety, pisanie z perspektywy mężczyzny i E.L James sobie z tym nie poradziła. Uważam, ze ta autorka powinna wydać coś świeżego, z pewnością postawiło by ją to w innym świetle.
Jeszcze słówko o polskim tłumaczeniu, zawiodłam się na nim. Niestety, ale są słowa które śmieszą jak np:
" Z wielkiej torby wyławia pogniecione kartki i cyfrowy magnetofon"scena z wywiadu... Poważnie? Dziennikarz idący na wywiad ma ze sobą MAGNETOFON?! A nie przypadkiem DYKTAFON?! :) Wiem, że to nic takiego, ale takich potknięć było więcej. Irytowało mnie stwierdzenie "Seks po bożemu", w trylogii mieliśmy "seks waniliowy" i brzmiało to całkiem przyjemnie.
Jedynym plusem w całym tym zamieszaniu, są opisy koszmarów sennych jakie nękają Christiana. Widzimy jak wiele przeszedł i jak głęboką szramę to na nim pozostawiło. Niestety jeden aspekt nie ratuje całości.
Na swoją obronę dodam, że trylogia Greya podobała mi się bardzo i jestem zasmucona tym, że jej kontynuacja wypadła blado:( Całą trylogię przeczytałam w 4 dni, a ta część męczyłam ponad tydzień.
Znam ludzi, którzy nie dobrnęli do połowy, a już mieli dość, ja jednak poddałam się tym torturą i czytałam do końca.
Na zakończenie powiem dla kogo ta książka, z pewnością nie dla fanów Greya. Lepiej cieszyć się, że trylogia się podobała, a nie psuć sobie zdania o niej przez tą część. No dla antyfanów, też raczej nie, bo po co się męczyć? Oczywiście to tylko moje zdanie i wiem, ze są osoby którym ta część przypadła do gustu, ja jednak mówię jej stanowcze NIE! :(
10:24
"Anioł na ramieniu" Anna Daszuta
Anioł na ramieniuAutor: Anna Daszuta
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2015 rok
Ilość stron: 266
Gatunek: Romans
ocena: 4=/5
Skończyłam czytać "Anioła na ramieniu", powiem
szczerze, że mam mieszane uczucia co do książki... ale od początku.
Adelina jest
młodą kobietą, matką samotnie wychowująca dziecko. Przez całe swoje życie
trafiała na niewłaściwych mężczyzn, w moim odczuciu sama takich sobie dobierała. Zawsze otaczał ją
wianuszek facetów, a ona wybierała samych palantów(przepraszam łagodniej nie
potrafię określić). W końcu koleżanka namawia ją na założenie konta na portalu randkowym.
Przez tę stronę poznaje Jana, który wprowadza ją w zakazany, nieznany świat
rozpusty.
W trakcie toczenia się akcji na światło dzienne wychodzą
nowe fakty, nowe zdarzenia, które komplikują wszystko. Już sama nie byłam pewna
co się wydarzy...
Fabuła była nieprzewidywalna, to muszę przyznać. Wiedziałam,
że Jan jest tym złym, że wszystko się komplikuje ale nie spodziewałam się co wyniknie
za chwile i to jest niewątpliwie ogromny plus. Akcja toczy się jednostajnie, po
czym przyspiesza, aby znów zwolnić. Bohaterowie są mało wykreowani, zacznę od Adeliny irytowała
mnie od samego początku, no może nie od początku, ponieważ zapunktowała u mnie
w pierwszym rozdziale tym jak pozbyła się nieprzyjemnych typków, wykazała się
wtedy niezwykłą odwagą. Jednak to był ten jeden jedyny raz. Wiem, że kobiety
bywają słabe, lekkomyślne, a czasami nawet bezmyślne, ale chyba nie aż do
takiego stopnia. Do tego wszystkiego ta nieszczęsna Cheru, czyli jej anioł
stróż, denerwowały mnie i śmieszyły zarazem te dialogi, już chyba lepsza była wewnętrzna
bogini (z 50 twarzy Greya). Miałam
wrażenie że książka została podzielona na dwie części, pierwsza to trudno mi
nazwać, romans? erotyk? trochę jednego i drugiego? W następnej części zaś, mamy
wątek troszkę kryminalny, trochę dramatyczny. Ciężko mi dopasować do gatunku.
Właśnie ze względu na ten opis, rozdwoję swoją opinie o postaciach. Czytając pierwszą część miałam wrażenie, że
bohaterka cierpi na syndrom ofiary, on ją źle traktuje, przeprasza, a ona wraca
z podkulonym ogonem twierdząc że go kocha. Jan natomiast w pierwszej części
jest typowym, chamem i prostakiem. Choć uważam, że jego postać mogła by być
bardziej wykreowana dopracowana w szczegółach. Natomiast w drugiej części
pojawiają się nowe postacie, których nie chcę zdradzać, aby nie popsuć
czytelnikowi radości z czytania. Wracając do Adelina, w drugiej część kobieta się
nie zmienia, nadal uważam ją za naiwną i lekkomyślną. Możemy natomiast poznać
trochę Jana, dzięki retrospekcją i opowieścią osób trzecich. Zaczynałam
odrobinę rozumieć jego zachowanie, żałuję że ten wątek nie był dłużej
pociągnięty, ponieważ przypadł mi do gustu. Książka pozostawia po sobie wiele
niedomówień, urwanych wątków. Trochę irytowały mnie przeskoki w rozdziałach, w
niektórych momentach nawet sprawdzałam czy mi się przypadkiem strony nie
skleiły :)
Podsumowując nie wiem, dlaczego wyszło mi tak krytycznie bo
w gruncie rzeczy aż tak źle nie było. Autorka ma niezwykle lekkie pióro, sama
nie wiem kiedy doszłam do końca książki. Nie żałuje ani chwili z nią spędzonej,
ani też wydanych pieniędzy. Wydaje mi się, że całość mogła by być bardziej dopracowana
w szczegółach, ale pamiętajmy Anna to debiutantka, mogą jej się zdarzyć
potknięcia. Nie od razu Kraków zbudowano i nie od razu można być wybitnym
pisarzem. Do rzeczy, bo odbiegam od tematu, książka mnie wciągnęła mimo, że nie
rozumiem wielu jej aspektów. Mam ogromną nadzieje, że już niebawem autorka je
wyjaśni w kontynuacji. Powiem jeszcze coś, gdybym dowiedziała się, że na rynek
wyjdzie kolejna książka Anny z pewnością
po nią sięgnę, styl pisania tej pani ma w sobie jakiś urok, pochłania cię i sam
nie wiesz kiedy przewracasz ostatnią stronę.
Jeżeli ktoś ma w planach tę pozycję niech czyta i pozna swoją opinie, nie chce was
zniechęcać książka nie nudzi, a to kolejny plus. Styl pisania Autorki jest
lekki i przyjemny, to nie on mi przeszkadzał w powieści, ale niedopracowana
historia. Jakby wymyślona i spisana na szybko. Sami sięgajcie po książkę i wyrabiajcie swoje
zdanie.
Trudno mi ocenić tą historie, z jednej strony mi się
podobała, a z drugiej absolutnie mnie nie porwała. Daję tej pani 4= (z dwoma
minusami, jak w szkole :D ) na zachętę, niech robi dalej to co robi ponieważ
robi to dobrze i wierze, że jak podszlifuje swój warsztat wyjdzie z niej jedna
z lepszych pisarek w Polsce. Tego z całego serca jej życzę.
22:15
"Piękny nieznajomy" Christina Lauren
Piękny nieznajomy
Autor: Christina Lauren
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tytuł oryginału: Beautiful Stranger
Tłumaczenie: Katrzyna Krawczyk
Data wydania: 15 czerwca 2015
Liczba stron: 368
Kategoria: Literatura erotyczna, romans
Moja ocena: 4+/5
Sara przeprowadza się do Nowego Jorku. Ma za sobą długi związek, pełen kłamstw i niewierności ze strony partnera. Czuje się zmęczona życiem, mimo że jest młodą kobietą. Postanawia zaszaleć, chce przeżywać zwariowane przygody i przypadkowe romanse. Poznaje Maxa, przystojnego mężczyznę, który nie narzeka na brak chętnych oddania mu się kobiet. Znajomość tych dwojga jest oparta tylko i wyłącznie na seksie. Zawierają między sobą umowę której myśl przewodnia to "żadnych zobowiązań". Jednak czy jest to możliwe? Miała być szalona przygoda, tymczasem oboje zastanawiają się czy mogą liczyć na coś więcej.
Cóż by tu powiedzieć o fabule. Nie macie czasami wrażenia, że w takich książkach jest nico przerysowana rzeczywistość? Dlaczego na co dzień na ulicy nie spotykamy takiego Maxa czy choćby Bennetta? No có ż jaki kraj taki "piękny nieznajomy". Ale do rzeczy, fabuła nie obfituje w zaskakujące zwroty akcji, nagły dreszczyk grozy, czy liczne przypływy emocji. To nie ten typ książek, tu króluje namiętność, liczne sceny erotyczne i uczucie w tle.Kreacja głównych bohaterów jest schematyczna, typowa dla tego rodzaju literatury. On bogaty nieziemsko przystojny, wysportowany i w dodatku świetny kochanek (w rzeczywistości funkcje te się nie łączą i nie występują w jednym osobniku). Ona zagubiona, po przejściach, w tym przypadku jest jednak ten drugi typ czyli ślina, twardo stąpająca po ziemi kobieta, wie czego chce nie potyka się o własne nogi. Ten wizerunek kobiety lubię w książkach najbardziej.
Christiana Lauren zdecydowały się na narrację przemienną, jeden rozdział pisany z perspektywy Sary, drugi z punktu widzenia Maxa. Podobnie zresztą było w "Pięknym Draniu"
Język, którym są opisane sceny seksu jest dobrze dobrany, nie jest wulgarny, ale tez nie jest przesłodzony i udziwniony. Wyobraźnia autorki rozkłada na łopatki, są sceny w książce, które większość z nas chciałaby przeżyć np scena na dachu w Święto Niepodległości, namiętność zmysłowość i fajerwerki w tle, nic dodać nic ująć. Zafascynował mnie też epizod w magazynie luster, tego się nie czyta na co dzień.
Kiedyś znajoma powiedziała mi że czytając "50 twarzy Greya" czy też "Dotyk Crossa", omijała sceny seksu, zwyczajnie je przekartkowywała do momentu kulminacyjnego i czytała dalej akcję jak gdyby nigdy nic. Chcąc z tej książki wyciąć sceny seksu zostało by jej zaledwie jedna trzecia :)
Czytając "Pięknego Nieznajomego" można wyłączyć myślenie, skupiasz się na tym co jest napisane i nie patrzysz ponad tekst. Erotyki właśnie temu mają służyć, aby się zrelaksować, zapomnieć o codzienności i pomarzyć trochę o księciu z bajki
.
Podsumowując, "Piękny Nieznajomy" przypadł mi do gustu i choć momentami brakowało mi ciętych dialogów z pierwszej części, nie uważam tej pozycji za gorszą. Stawiam je na równi, każda z nich ma swój charakter i smak. Polecam książkę wszystkim tym, którzy czytali pierwszą część oraz wszystkim wielbicielom literatury erotycznej. Jak ktoś poszukuje książki z głębszym sensem i drugim dnem, to ta pozycja odpada.