10:00

Nieuniknione - nowy cykl fantasy, kit czy hit?



Zabierając się za książkę młodzieżową, nie oczekuję od niej zbyt wiele, chcę, tylko żeby była prosta i potrafiła wciągnąć. Moje oczekiwania nie są w ogóle wygórowane, a mimo to zdarzają się książki, które nawet tyle nie potrafią spełnić. Czy pierwszy tom cyklu Nieuniknione, właśnie taki był?

Evie przeprowadza się do akademika, zaczyna nowe życie. Jednak już od pierwszego dnia zaczynają się dziać wkoło niej dziwne rzeczy. Na jej drodze staje dwóch mężczyzn Reed i Russell. Ten drugi jest zwykłym nastolatkiem, natomiast pierwszy z mężczyzn nie wydaje się człowiekiem. Jest odizolowany, zamknięty w swoim świecie, inny niż wszyscy chłopcy w akademikach. Jakim pozaludzkim stworzeniem jest? Jaki wpływ będzie miał na Evie?

Kiedy zabrałam się za lekturę, byłam podekscytowana, z każdą stroną czułam, że ta książka to będzie strzał w dziesiątkę, jednak im dalej w fabułę, tym bardziej mój zapał odchodził na bok, ustępując miejsca nudzie. Ta książka charakteryzuje się dobrym wstępem, nudnym do granic możliwości rozwinięciem i w miarę spójnym zakończeniem. Niestety, ale zgłębiając przygody Evie niemalże, przysypiałam, dawno żadna książka z gatunku młodzieżowych mnie tak nie wynudziła. Uważam, że w pewnym momencie autorka poszła na ilość znaków, a nie na jakość historii, przez połowę książki miałam wrażenie, że błąkam się w kółko, bohaterowie ciągle robili to samo, jedli śniadanie, szli na zajęcia, umawiali się na lunch. Żadnych emocji, żadnych głębszych myśli NIC. Niestety nie zapałałam uwielbieniem do bohaterów, bo jak miałabym to zrobić, skoro byli tak bardzo papierowi, jak to tylko możliwe. Jedyną postacią, która była w tej książce dobrze wykreowana to Russell, zwykły student, miły uprzejmy, niewyróżniający się na tle innych, można go polubić. Jednak główna bohaterka, to jego zupełne przeciwieństwo. Swoimi słowami, czynami i myślami potrafiła doprowadzić czytelnika na skraj wytrzymałości. Irytująca do granic możliwości, ciągle wahająca się między tym, co białe a tym, co czarne, szukająca problemu tam, gdzie go nie ma i niewyczuwająca zagrożenia tam, gdzie jest ono widoczne gołym okiem.

Jednak bohaterowie to tylko jedno z ogniw tworzących dobrą książkę. Kolejnym aspektem jest akcja. Niestety i również na tej płaszczyźnie było kiepsko, początek bardzo intryguje, zostajemy wciągnięci w ten magicznym, nieznany świat. Potem następuje zwolnienie akcji, a właściwie jej całkowite zatrzymanie. Ubolewam nad tym faktem, bo choć w większości książek w pewnym momencie akcja zwalnia, abyśmy mogli poznać bohaterów, zjednać się z nimi i zaznajomić się z ich otoczeniem, tutaj zwalnia, aby nas zanudzić. Jak mocno jednak bym nie narzekała i nie kręciła nosem, warto wspomnieć, że książka broni się zakończeniem. Końcowe rozdziały sprawiają, że ponownie nie możemy się oderwać od opowieści, zostajemy wciągnięci w nieznane czeluści nieba/piekła, pochłonięci atakiem, jaki miał miejsce, a przede wszystkim jesteśmy mocno zaskoczenie rozwojem sytuacji. Zakończenie to najmocniejszy plus tej książki, wierze, że kolejne tomy będą tylko lepsze, a autorka zagwarantuje nam przeprawę przez rozmaite emocje, bo w tym finiszu pokazała już, że potrafi wpłynąć na czytelnika, najwyższy czas wykorzystać to w pełni.

Styl, jakim napisana jest książka, jest prosty i zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy. Mam wrażenie, że autorka chciała przedstawić nam prostą młodzieńczą miłość ubarwioną o nieskazitelne i czyste ponadczłowiecze istoty, myślę, że jej się to udało, jednak opowieść o aniołach nie jest niczym odkrywczym i niestety wiele trzeba wysiłku, aby wyróżniła się na tle innych lepszych od siebie pozycji.

Nieuniknione, przeczucia, cykl przeczucia, wydawnictwo akurat, premiera, nieuniknione, ksiazka o aniołach, młodzieżowa, ksiżka młodzieżowa, ksiażka dla młodzieży, Amy a Bartol, książko, miłości moja, recenzja ksiażki, cytat z ksiazki NIeuniknione, przemiana, anioł, człowiek, anioł z człowiekiem,kręgi piekła, anielska miłość, anioły i demony, ludzie i anioły, miłość, przyjaźń, oddanie, wrogość


Nieuniknione to dość przeciętna książka broniąca się dobrym zakończeniem. Miała swoje gorsze i kilka lepszych momentów, potrafiła zanudzić, ale potrafią też zaintrygować. Książka ta jest przede wszystkim kierowana do młodszego czytelnika, ja do niej już raczej nie wrócę, ale zebrała tak wiele dobrych opinii, że może jednak warto ją poznać i przekonać się na własnej skórze, czy jest to pozycja godna uwagi, czy nie.


Za możliwość przeczytania dziękuję:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Książko, miłości moja. , Blogger