Autor: Lauren Miller
Tłumaczenie: Jarosław Irzykowski
Tytuł oryginalny: Free to Fall
Wydawnictwo: Feeria young
Ilość stron: 455
Gatunek: fantastyka, dystopia
Ocena: 4/5
W obecnych czasach jest niewielu ludzi nieposługujących się telefonem komórkowym. Do czego służy wam telefon? Kiedyś służył tylko do dzwonienia, z czasem można było pisać esemesy, a dziś? Dziś możemy z telefonem robić wszystko, korzystać z niego jak z odtwarzacza muzyki, robić zdjęcia, przeglądać internet, nawet możemy na nim czytać książki. Funkcje telefonów ciągle się rozwijają, do czego nas to zaprowadzi? Zastanawialiście się kiedyś, dokąd zmierza ten świat? W parku, na ławce widzimy czteroosobową rodzinę, spędzają wspólnie czas. Matka korzysta z telefonu, tata klika na tablecie, a dzieciaki na swoich smart fonach grają w gry... Niestety to nie mój wymysł, coraz częściej takie obrazy są spotykane, co dziwniejsze nie szokują już tak jak kiedyś.
Aurora (dla znajomych Rory) zostaje przyjęta do wymarzonej szkoły- Theden. Do szkoły uczęszczała też zmarła matka dziewczyny. Dziewczyna wyobraża sobie, że bramy do idealnej przyszłości zostały przed nią otwarte. Po ukończeniu tak prestiżowej szkoły czeka ją już tylko idealne życie. Jednak Theden to nie zwykła placówka edukacyjna, szkoła owiana dobrą opinią skrywa w swoich murach wiele tajemnic.
,,Głupcowi pisane jest powtarzać historię. Mądry człowiek ma dość rozumu, by tego uniknąć''
Lauren Miller za pomocą książki Aplikacja przedstawia nam świat, za kilkanaście lat. Świat, w którym ludzie są uzależnieni od aplikacji pomagającej podejmować decyzje. Lux (bo tak nazywa się aplikacja) pomaga w podejmowaniu wszelkich decyzji, tych błahych, jak i tych ważnych. Wszyscy podążają za głosem aplikacji, nikt już nie słucha swojej intuicji. Ludzie podążający niezgodnie z aplikacją, słuchający własnego sumienia, są uznawani za psychicznie chorych, dokąd zaprowadzi nas Aplikacja?
Nie od dziś wiadomo, że internet, źle eksploatowany, ogłupia. Przestają się liczyć ważne wartości, a liczy się ilość „lajków” i komentarzy pod zdjęciami. Z portali społecznościowych, wiemy o znajomych więcej, niżbyśmy chcieli. Czasami przeraża mnie to, że ludzie chwalą się w internecie swoim obiadem i innymi nieznaczącymi rzeczami. Po lekturze Aplikacji, zastanawiam się, czy nasz świat faktycznie nie zmierza w kierunku, który opisała Lauren Miller? Jak zachowałby się świat, gdyby na kilka dni został pozbawiony dostępu do internetu?
Narracja w powieści jest pierwszoosobowa, narratorem jest główna bohaterka Rory. Uważam, że postać Rory została wykreowana bardzo dokładnie i starannie, wiemy jakie sytuacje wpłynęły na ukształtowanie jej osobowości. Jest dziewczyną zdeterminowaną, uparcie dążącą do celu. Bez większego wysiłku mogłam się wczuć w tę postać i spoglądać na świat z jej perspektywy. Odrobinę zawiodła mnie kreacja postaci pobocznych, niewiele o nich wiemy. Myślę, że mogłyby być lepiej dopracowane, zabrakło mi więcej informacji na temat Hershey i niewiele wiemy o innych przyjaciołach głównej postaci.
,,Ludzie patrzący sobie w twarz, nie w ekrany. Zjawisko niemające sobie równych.''
Fabuła książki jest dopracowana w najmniejszym szczególe. Nie jest przewidywalni i banalna. Do ostatnich stron, nie byłam pewna, co się wydarzy, jak daleko posunie się autorka. Lauren Miller nie powiela znanych schematów, wyrabia sobie własną ścieżkę i uparcie dąży do wyznaczonego celu. Zagadka, jaką dostajemy, nie jest łatwą to rozszyfrowania, choć możemy domyślić się pewnych wątków, całość pozostaje nieodgadniona.
W Aplikacji jest wiele niewiadomych, zawiłych sytuacji i intrygujących zdarzeń, bałam się, że nie dostanę odpowiedzi na wszelkie nurtujące mnie pytania. Byłam przy samym końcu, a nic się nie wyjaśniało, autorka zwodziła nas za nos i prowadziła, jak jej się podobało. W finalnej części znajdujemy jednak satysfakcję. Zakończenie jest spójne i pasujące do całości. W lekturze znajdziemy, też drobny wątek romantyczny, który jednak rzuca tylko minimalny cień na całość fabuły, więc osoby nieprzepadające za romansami mogą spokojnie zajrzeć do Aplikacji.
Język, jakim posługuje się Lauren Miller, jest niezwykle barwny, a zarazem prosty w odbiorze. W Aplikacji mamy mnóstwo zwrotów z różnych dziedzin życia, począwszy od zagadnień informatycznych, a skończywszy na tych z dziedziny literatury. Wszelkie pojęcia są wyjaśniane na bieżąco i nie przeszkadzają w lekturze zwykłemu czytelnikowi. Mamy również kilka zagadnień wymyślonych przez autorki. W tym momencie muszę przyznać, że wyobraźnia Lauren Miller jest godna podziwu. Dawno nie czytałam tak dobrze zobrazowanej i opisanej historii. Mimo że jest to wymysł autorki, możemy znaleźć wiele podobieństw do świata współczesnego.
Aplikacja to książka nieszablonowa, pędząca własnym rytmem i wciągająca w swój własny świat. Pod płaszczykiem fantastyki- dystopii - zostało, świetnie ukryte ważne przesłanie. Mówiące o tym, abyśmy na moment się zatrzymali, odłożyli telefony, tablety i spojrzeli na to, jaki piękny jest świat.