Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strona główna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strona główna. Pokaż wszystkie posty
Masz wiadomość Agata Przybyłek

11:33

Masz wiadomość Agata Przybyłek




Nie wiem, czy można zakochać się w osobie poznanej przez internet. Nie wiem, czy ja potrafiłabym zaufać komuś, kogo znam wirtualnie... zaufać, tak żeby stworzyć z nim związek. I przede wszystkim... moja wyobraźnia działa swoim rytmem i jestem pewna, że gdybym wybierała się na spotkanie z mężczyzną z internetu, przypomniałaby mi wszystkie reportaże o seryjnych mordercach. Niemniej ludzie właśnie w taki sposób znajdują miłość... Blogowanie dało mi wiele znajomości, które trwają od dawna. Może i miłość można w podobny sposób znaleźć?

*Czy można spotkać miłość swojego życia na portalu randkowym?
Po siedmiu latach szczęśliwego związku Julia zostaje porzucona przez ukochanego tuż przed ślubem. Dziewczyna jest załamana i nie wierzy, że kiedykolwiek jeszcze będzie szczęśliwa, jednak za namową przyjaciółki zakłada konto na portalu randkowym i poznaje Adama – mężczyznę, który już dawno stracił zaufanie do płci przeciwnej oraz nadzieję, że kiedyś pozna tę jedyną, wyjątkową kobietę…
Gdy pewnego dnia na czacie otrzymuje krótkie, lecz intrygujące pytanie, Adam nie podejrzewa nawet, że ta jedna wiadomość zmieni całe jego życie. Czy wirtualne uczucie przetrwa, gdy Julia i Adam spróbują przenieść je do prawdziwego świata? A może ten romans był tylko żartem?
Masz wiadomość to wzruszająca i wyjątkowa opowieść o tym, że twój przepis na szczęście nie zawsze musi być jedyną słuszną drogą, żeby to szczęście osiągnąć… Miłość przychodzi niespodziewanie!*

Nie wiem, dlaczego spodziewałam się, że ta książka będzie napisana w formie epistolarnej. Chwała za to, że nie była. To powieść obyczajowa z typową dla tego gatunku narracją trzecioosobową. Autorka w początkowej fazie książki postawiła na ekspozycje głównych postaci, dzięki czemu dowiadujemy się, w jaki sposób znaleźli się na tym życiowym rozstaju i zdecydowali się założyć konta na portalach randkowych.

W książce znajdziemy przewagę dialogów, które są zapisane w formie wiadomości, ale jak już wspomniałam, powieść nie ogranicza się tylko do tego. Te wszystkie wiadomości i codzienne życie przybliża nas do postaci i z każdą wymianą zdań między bohaterami poznajemy ich jeszcze bardziej.

W książce głównym prowodyrem to rozpoczęcia nowego życia były nieudane związki. Myślę, że każdy z nas kiedyś został zraniony bardziej lub mniej. Nasi bohaterowie to romantyczne dusze, które pierwotnie źle ulokowały swoje uczucia. Chyba tak bardzo udało mi się z nimi zjednać, bo we mnie również romantyczna dusza zawsze bierze górę.

Masz wiadomość to historia, która z całą pewnością mogła gdzieś wydarzyć się naprawdę. Sama autorka wspomina, że właśnie w taki sposób poznała swojego męża, a więc jest najlepszym przykładem na to, że miłość można znaleźć nawet na portalu randkowym. To opowieść o tym ile w stanie jesteśmy zaryzykować dla miłości i jak wiele będziemy mogli poświęcić dla własnego szczęścia. Czasami trzeba przewrócić życie do góry nogami, aby odnaleźć harmonię i spokój.

Agata Przybyłek
Data wydania:
2020-01-15
Liczba stron:
368
Wydawnictwo:
Czwarta Strona
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Tak smakuje miłość Agata Przybyłek

17:47

Tak smakuje miłość Agata Przybyłek





Podobno wina przy rozwodzie zawsze leży po dwóch stronach... żony i teściowej. W tym wypadku raczej męża i teściowej i nawet bardziej teściowej jak samego męża. Powód rozstania wydaje się absurdalny, ale jak poszukam w myślach wszelkich maminsynków, których znam, to może wcale nie tak absurdalny, jak wydaje się na pierwszy rzut oka?


Teściowa Oli odkryła na stare lata nową pasję – wróżbiarstwo. Któregoś dnia stawia karty swojemu synowi. Niestety, przyszłość jawi się w czarnych barwach. Za radą kart (i mamusi), mąż Oli odchodzi.


Choć Ola jest znaną blogerką kulinarną i nie istnieje danie, którego nie potrafiłabym przygotować, nie zna tego najważniejszego przepisu – na miłość…


Ola wraca w rodzinne strony, by wyremontować stary dom pośrodku lasu i obiecuje wyjść za pierwszego mężczyznę, który zechce tam z nią zamieszkać. Przychodzi jej do głowy tylko jeden zawód, jaki pozwala na pracę w dowolnym miejscu – pisarz. Choć pomysł był tylko żartem, niedługo później na horyzoncie pojawia się młody i przystojny autor powieści z dreszczykiem…*





Agata Przybyłek zagościła wśród moich ulubionych polskich autorek już przy debiucie, każdą kolejną książką udowadniała mi, że polubimy się na dłużej. Tak było i tym razem w przypadku Tak smakuje miłość, autorka ponownie stawia na humor sytuacyjny, ciekawe dialogi i emocje, które w niektórych momentach biorą górę.


Nie sądziłam, że kiedykolwiek zaczną zaczytywać się w powieściach obyczajowych, a w ostatnim czasie odkrywam, że mam z nim sporo wspólnego, dorosłe codzienne problemy, o których się niewiele mówi, a które jednak dotykają każdego z nas. Troski i zmartwienia przeplatane chwilami radości i beztroski, ot życie w pełnej krasie.


Agata Przybyłek po raz kolejny zaskoczyła mnie kreacją postaci. Nie wiem, jak autorka to robi, ale choć bohaterki z książek Agaty to kobiety takie jak my wszystkie, to jednak każda w jakiś sposób się od siebie różni. Zupełnie różne charaktery pełna paleta emocji i uczuć, które targają postaciami, sprawiają, że bohaterowie w książkach Agaty Przybyłek są niezwykle realni i zupełnie nie odbiegają od ludzi, których znamy w codziennym życiu.

W przypadku Oli tak jak już mówiłam, powód rozwodu wydaje się zupełnie oderwany od rzeczywistości, może odrobinę naciągany, a jednak wzbudzający pewien rodzaj emocji. Nie wiedziałam, czy mam śmiać się, czy płakać nad losem tej bohaterki, doszłam jednak do wniosku, że przez całą fabułę będę jej zwyczajnie w świecie kibicować, aby szybko stanęła na nogi i zaczęła budować swoją nową rzeczywistość.


Tak smakuje miłość to historia o końcu i początku czegoś nowego. W życiu często zamykamy jakieś etapy, aby otworzyć inne, podjąć inne wyzwania i zmierzyć się z innymi przeciwnościami, ta książka jest jak życie pełna radości, niekontrolowanych chwil szczęścia, ale również mniejszych i większych dramatów. To opowieść o życiu i wszelkich jego barwach.


Agata Przybyłek
Data wydania:
2019-09-18
Wydawnictwo:
Czwarta Strona


Literatura obyczajowa
Dwanaście warunków Pani Prezes Marta Milda

10:05

Dwanaście warunków Pani Prezes Marta Milda




Do debiutantów podchodzę jak pies do jeża. Nie twierdzę, że nie można na pierwszy „strzał” napisać dobrej książki, raczej obawiam się autora i jego reakcji na opinie. Tym razem dałam szansę kolejnej polskiej powieściopisarce, kolejnej autorce piszącej powieść z gatunku erotycznej... czy warto było dać szansę tej książce?


*Młody student i bogata Pani Prezes... czy to możliwe, by chodziło o coś więcej niż seks?

Dwudziestoletni Michał, niezwykle przystojny student historii Uniwersytetu Wrocławskiego, pracuje dorywczo w myjni samochodowej, by zarobić na utrzymanie, naukę i leczenie schorowanej matki. Kiedy pewnego dnia w jego miejscu pracy pojawia się czterdziestotrzyletnia pani Marta, bogata i elegancka właścicielka nowiutkiej czarnej hondy, chłopak czuje się onieśmielony tak piękną klientką, a jednocześnie zaintrygowany wysokim napiwkiem, jaki mu zostawiła. Jej nietypowa, intymna propozycja będzie początkiem serii namiętnych spotkań, które przerodzą się w relację pełną erotycznych niedopowiedzeń, gorzkich tajemnic i perwersyjnych pragnień...
Jak mroczne sekrety ukrywa w swojej luksusowej alkowie ekscentryczna kochanka? Czy młodemu mężczyźnie wystarczy sił i odwagi, aby przekroczyć niebezpieczną granicę strefy pożądania i stoczyć walkę z bezwzględną diablicą? Czyżby jego oczy potrafiły dostrzec więcej niż tylko powalający widok z okien jej eleganckiego apartamentu?
*




Zupełnie odwrócony schemat, jaki spotkałam w powieści Marty Mildy, przypadł mi do gustu. Już wprawdzie czytałam powieści z takim odwróceniem zdarzeń, ale zawsze to jakiś powiew świeżości w świecie takich samych erotyków. Autorka w swojej debiutanckiej książce postawiła na narrację trzecioosobową, muszę przyznać, że wyszło jej to na plus, ponieważ narrator wszechwiedzący idealnie sprawdził się w przypadku tej historii, dzięki temu mogliśmy poznać każdą z postaci dokładnie. Ekspozycja bohaterów została równomiernie rozłożona na wiele rozdziałów, dzięki temu nie zostajemy zanudzeni przydługimi opisami postaci, a dostajemy ważne informacje przez cały czas trwania fabuły.



Niestety powieść ma też minusy, kuleje korekta i moim zdaniem zabrakło dokładnej redakcji. Mam wrażenie, że to jakaś przypadłość debiutantów, niemniej w książce znajduje się wiele niewnoszących nic do treści tak zwanych przeze mnie zapychaczy fabuły. Zbyt długie opisy, szczególnie między dialogami, sprawiają, że nie można wyczuć płynności rozmowy między postaciami. Zbyt długie i nieznaczące opisy momentami mnie przynudzały i odbierały radość czytania. Nie rzutuje to jednak na odbiór całej historii, ponieważ ta jest dość wciągająca i intrygująca.



Uważam, że przed autorką jeszcze praca, powinna udoskonalić styl, ale potencjał w kreowaniu wątków jest duży, autorka również potrafi wzbudzać emocje, więc uważam, że drobne szlify warsztatowe i będzie perfekcyjnie.



Dwanaście warunków Pani prezes to powieść o mocnym zabarwieniu erotycznym. Niestety muszę to przyznać, że Marta — główna bohaterka — do złudzenia przypominała mi damską wersję Greya. Ja wiem, że jest wiele innych erotyków, ale w tym widać mocną inspirację Pięćdziesięcioma twarzami Greya... motyw z pokojem erotycznym, gdzieś tam ukrytym we wnętrzu mieszkania, skłonność do seksu BDSM. Uważam, że gdyby nie te złudne podobieństwo do znanego Szarego książka mogłaby być jeszcze fajniejsza. Autorka sporo namieszała w fabule, rzucała bohaterom kłody pod nogi i potrafiła wzbudzić emocje życiem bohaterów — przyznam szczerze, że wolałabym przeczytać dobry romans erotyczny między dojrzałą kobietą i młodym chłopakiem, niż odwróconą wersję Christiana.



Książka miała swoje gorsze i lepsze momenty, były sceny, przy których myślałam, że przecież to już wszystko było, znane, oklepane. Ale zdarzały się również takie, które mnie ciekawiły, wciągały i pokazywały, że jak autorka chce wykazać się kreatywnością, to potrafi. Dlatego uważam, że w Marcie Mildzie drzemie potencjał, najważniejsze, żeby potrafiła go dobrze wykorzystywać. Z pewnością jeszcze sięgnę po książki autorki, jeżeli tylko zdecyduje się na kolejne wydania. Czy polecam? Uważam, że musicie się przekonać na własnej skórze, bo może to, co dla mnie było oklepane i nieciekawe, w was wzbudzi emocje? Książka nie jest jakimś totalny gniotem, który będę odradzała wszystkim, jest zwyczajnie w miarę dobra i nie żałowałam czasu z nią spędzonego.



Dwanaście warunków Pani Prezes

Marta Milda
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania:11 lutego 2019
Liczba stron: 482
Bez żalu - Mia Sheriden

06:45

Bez żalu - Mia Sheriden





Mia Sheridan jest jedną z moich ulubionych autorek, może nie każdą książką mnie kupiła, ale z pewnością mogę brać jej powieści w ciemno, bo w każdej znajdę, choć odrobinę dla siebie.


Jessica i Callen poznają się, gdy mają jedenaście lat, zaprzyjaźniają się. Razem tworzą swój azyl, który jest ich bańką mydlaną pełną szczęścia i beztroski. Niestety wszystko się burzy, gdy Callen znika bez słowa, nie odzywa się do Jessiki, odchodzi, zostawiając po sobie tylko nuty...



Gdybym miała polecić tę książkę jednym zdaniem, to powiedziałabym, że to przepiękna opowieść o miłości pisana muzyką i historią. Niewiarygodne jest to, jak Mia Sheridan potrafi operować słowem, opisuje relacje bohaterów w taki sposób, że łatwo możemy wczuć się w ich emocje, podążać ich pasją, z zaangażowaniem śledzić ich codzienność.





W książce mamy do czynienia nie tylko z wątkiem miłosnym, tutaj jest również wiele powiedziane na temat średniowiecznej historii Francji i o Joannie d'Arc. Zainteresował mnie ten wątek do tego stopnia, że zaczęłam szperać w internecie i wyszukiwać informacji na temat tego, co jest napisane w książce. Lubię jak historie pozornie błahe, zmuszają mnie do zgłębiania wiedzy, po którą w normalnych okolicznościach bym nie sięgnęła.



Nie ma jednak co udawać, w powieści Bez żalu mamy również wątek miłosny. Mia Sheridan nie byłaby sobą, gdyby nie włożyła w ten wątek wiele skrajnych emocji, nie nadała bohaterom prawdziwych cech i nie wzbudziła miliona uczuć w czytelniku. Relacja między głównymi bohaterami jest tak piękna, niewinna, że wzbudza przyjemne uczucie w sercu i pozostawia po sobie przyjemne ciepło.



Bez żalu to dobrze napisany romans z wieloma ciekawymi kąskami z historii Francji. Mamy tutaj opisaną pracę muzyka, co już samo w sobie wzbudza moje emocje, do tego niebanalna miłość, zbudowana na trwałych i realnych fundamentach. Polecam, bo naprawdę warto!

Bez żalu

Mia Sheridan
Tłumaczenie: Grażyna Woźniak
Wydawnictwo: Edipresse
Tytuł oryginału: More Than Words
Zemsta pachnie wilkiem - J.G Latte

10:21

Zemsta pachnie wilkiem - J.G Latte




J.G Latte to debiutująca autorka, która na swój pierwszy warsztat wzięła historię miłosną, ale nie zwyczajną, ona postanowiła opisać miłość kobiety i... wilkołaka!

Marta to silna pewna siebie kobieta. Bierze życie za rogi i pcha do przodu ponad wszelkie niepowodzenia losu. Stara się nie poddawać i uparcie dążyć do celu. Niestety na jej drodze staje przeciwnik nie do przejścia, niszczy ją, zabiera coś, co ma najcenniejszego, odziera z godności. Z pomocą przychodzi jej wataha wilków, a Marta kieruje od teraz tylko jedno pragnienie... pragnienie zemsty.

Podeszłam do tej książki z wielką rezerwą, na początku było mi trudno się w nią wkręcić, nie potrafiłam się wczuć. Podchodziłam do lektury dwukrotnie i dopiero za drugim razem historia mnie wciągnęła. Początek odrobinę zniechęca, ale potem jest coraz lepiej.



Zemsta pachnie wilkiem to debit pisarski J.G Latte dlatego też można znaleźć w nim kilka błędów, które mogą wynikać z braku warsztatu. Nie podobał mi się jeden epizod zamieszczony gdzieś bliżej początku. Na szczęście im dalej w fabułę tym robi się ciekawie i początkowe zgrzyty zmniejszają swą siłę.

W powieści ciągle coś się dzieje, wydarzenia zazębiają się, nachodzą na siebie, tworząc dynamiczną i wciągającą akcję. Z wielką niecierpliwością czekałam na zakończenie pełna ciekawości czy bohaterce uda się dokonać zemsty. Przy zakończeniu jest kumulacja emocji, wiele się dzieje. Autorka umiejętnie opisała odczucia głównych bohaterów, włożyła w zakończenie wiele uczuć i wzbudziła we mnie emocje, a to wielki plus.

Nie jestem pewna czy kiedyś czytałam romans paranormalny między kobietą a wilkołakiem, nie jestem pewna, czy spotkałam podobny wątek. Dlatego uważam, że pomysł jest dość oryginalny i wykonanie nie jest najgorsze. Lekki styl, charyzmatyczni bohaterowie, dynamiczna akcja i emocje to cechy, które sprawiają, że muszę wam polecić tę książkę. Warto dać jej szansę. Ja czekam na inne powieści autorki, bo drzemie w niej potencjał, który musi jeszcze dopracować doszlifować, aby podążać do perfekcji.



Zemsta pachnie wilkiem
J. G. Latte
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 364

Z całego serca - R.S Grey

17:46

Z całego serca - R.S Grey




Z całego serca to jedna z tych książek, którą chciałam przeczytać ze względu na okładkę... no i może jeszcze dlatego, że polecają ją blogerki, które są dla mnie wiarygodne. Czułam, że książka może mi się spodobać...


*Gdyby rok temu ktoś powiedział mi, że się zakocham, wyruszę w podróż pełną przygód, będę ujeżdżać triceratopsa, śpiewać w barze i stracę dziewictwo, uznałabym, że jest niespełna rozumu.
Wszystko w moim życiu się zmieniło, kiedy spotkałam Beckhama.
To jego należy winić za moją lekkomyślność. Wspaniały, bystry i niewiarygodnie czarujący Beck wtargnął do mojego życia, zupełnie jakby musiał się upewnić, że już nigdy nie wezmę niczego za pewnik. Nauczył mnie, że nie ma czegoś takiego jak granice, że zasady są dla słabeuszy, a pocałunek powinien wydarzyć się w najmniej oczekiwanym momencie.
Beck był jak zwrot akcji, którego zupełnie się nie spodziewałam. Dwa miesiące przed naszym spotkaniem śmierć pukała do moich drzwi. Niemal całkiem opuściła mnie nadzieja, gdy nagle dostałam od życia drugą szansę. Tym razem nie zamierzałam jej zmarnować.
Wyruszyliśmy w podróż, nie mając nic do stracenia i nie wiedząc, co wydarzy się jutro.
Zakochaliśmy się młodzieńczą, nierozważną miłością.
Taką miłością, która płonie jasnym płomieniem.
Taką miłością, od której żadna mapa nie wskaże drogi powrotnej.*



Nigdy nie czytam opisów wydawcy, dzięki temu każda książka jest dla mnie niespodzianką, tak tez było w tym przypadku. Każde wydarzenie w książce było dla mnie zaskoczeniem, nie mogłam się oderwać od lektury, przeczytałam ją na jeden raz. Wątek miłości, która rodzi się między Beckiem a Abby, był tak słodko idealnie poprowadzony, że nie mogę przestać o nim myśleć. Bohaterowie dość szybko się w sobie zakochują, ale dla mnie to tylko plus tej opowieści, Abby zaczyna nowe życie i myślę, że najlepiej zacząć je od miłości. Pokochałam tych charyzmatycznych i ciekawych bohaterów i z pewnością będę do nich jeszcze niejednokrotnie wracać.

Autorka zadbała również o odpowiedni poziom emocji, potrafiła mnie zainteresować już od samego początku i utrzymać to zainteresowanie do ostatniej strony. Przy zakończeniu trafiłam na istną sinusoidę emocji i już wiedziałam, że książka na dobre wpisze się w kanon moich ulubionych powieści.

Z całego serca to słodko gorzka opowieść o życiu i tym, co w życiu ważne. Pokazuje kruchość istnienia i zmusza do przeanalizowania własnego życia, aby odkryć w nim to, co naprawdę wartościowe. Warto żyć pełną piersią, tak jakby jutra miało nie być, bo nie wiemy, co może przynieść kolejny dzień.



Z całego serca
R.S. Grey
Tłumaczenie: Iga Wiśniewska
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Tytuł oryginału: With This Heart
Data wydania: 3 lipca 2019
Liczba stron: 308
*Opis pochodzi od wydawcy

Władczyni mroku K.C Hiddenstrom

13:28

Władczyni mroku K.C Hiddenstrom




Zazwyczaj nie sięgam po wznowienia książek, tym razem jednak nie mogłam odebrać sobie tej przyjemności i musiałam przeczytać Władczynie Mroku. W pierwotnej wersji miałam zgrzyty i byłam ciekawa, czy autorce udało się ich wyzbyć przy wznawianiu historii...


Ona przeciętna, nijaka, zagubiona, zwykła, jak każda z nas. Megan Rivers główna bohaterka książki, na tle innych dziewczyny wyróżnia ją tylko malowniczy tatuaż. Życie dziewczyny zmienia się diametralnie, gdy traci prace, a z bezrobotnej passy uwalnia ją Nicholasa Marlowe'a, u którego zaczyna nową pracę. Jednak mężczyzna nie jest tylko zwykłym szefem... jest Księciem Ciemności.



Po Władczyni mroku czytałam każdą książkę K.C Hiddenstrom i byłam szczęśliwa, kiedy poinformowała mnie ona o wznowieniu swojego debiutu, mówiła o poprawkach, a ja tych poprawek byłam najciekawsza. Wiedziałam już, że autorka zmieniła nieco swój styl i doszlifowała warsztat, teraz musiała tylko te umiejętności wykorzystać.





No i cóż mogę powiedzieć... chapeau bas K. C Hiddenstrom! Widać, że tekst przeszedł radykalne zmiany, nic mi teraz nie "zgrzytało" przy czytaniu nic mnie nie nudziło, nie było zastraszającej liczby zapychaczy fabuły, autorka wyrzuciła wszystko to, co nie zagrało mi za pierwszym razem, sprawiła, że odkrywałam tę historię na nowo i zatraciłam się w niej bez reszty. Poziom emocji sięgnął zenitu, choć nie spodziewałam się, że ponownie powieść wzbudzi we mnie emocje, a jednak tak się stało, co jest kolejnym plusem całości.



Akcja pędzi jak szalona, bohaterowie wzbudzają sympatie... choć przecież nie powinni, wszak należą do ciemnej strony mocy. Ale są tak charyzmatyczni, zaskakujący, że nie sposób o nich zapomnieć.



Władczyni mroku to książka, która wymagała doszlifowania, aby stać się prawdziwą perełką. I właśnie taki szlif przeszła, sprawiając tym samym, że z ręką na sercu mogę ją polecać wszystkim wielbicielom dark fantasy z wątkami miłosnymi. 


Monika Sawicka - Kolorowych snów

06:57

Monika Sawicka - Kolorowych snów





Monika Sawicka jest mi znana tylko i wyłącznie z opowieści innych czytelników. Wiem, że w swoich książkach stara się poruszać trudne tematy, takie, jakie lubię, nie miałam jednak jak do tej pory okazji przeczytać nic spod pióra autorki. Sięgnęłam po powieść pod tajemniczym tytułem Kolorowych snów i już widziałam, że kolorowo nie będzie.


Natalia to pełna życia młoda kobieta prowadzi dynamiczny tryp życia, jest jedną z tych osób, na których widok mówimy wulkan energii. Niestety los miał dla niej nieprzewidziany plan — białaczka. Dziewczynie nie braknie siły i woli walki, pragnie pomóc wszystkim, których spotka na swej drodze, choć sama dostała od życia po twarzy pragnie żyć dla siebie i dla innych, choć przed nią bardzo trudne wyzwania...


Nie potrafię opanować emocji po przeczytaniu tej książki. Tak wiele łez nie wylałam chyba jeszcze nigdy. Można pomyśleć, że to książka o umieraniu i powiedzieć sobie ot — było już wiele takich. Jednak nie tym razem, Monika Sawicka tak układa wątki, że w książce więcej jest o życiu niż o śmierci. To bolesna wyprawa do krainy ludzkich słabości żali i smutku.





Monika Sawicka porusza w swojej książce wiele ważnych kwestii społecznych, przede wszystkim mówi o akceptacji homoseksualizmu, ten wątek został tak nakreślony, że pokazuje idealnie kontrast między osobą homoseksualną zaakceptowaną przez małe społeczeństwo a taką, której nie potrafią zaakceptować nawet najbliżej. Wiele innych wątków powinno działać bardziej na moje emocje, jednak ten rozłożył mnie na łopatki i nie mogę przestać o nim myśleć.
Mamy też do czynienia w książce z przemocą na niewinnych. Były fragmenty, na których płakałam tak mocno, że musiałam odkładać książkę, aby zebrać myśli i postarać się, choć odrobinę uspokoić.



Cała historia, a raczej plątanina losów różnych ludzi, napisana jest w lekki sposób, choć Monika Sawicka porusza szereg trudnych tematów, podaje jednak wszystko w łatwy sposób, dzięki czemu opowieść czyta się płynnie mimo częstych zmian w akcji. To jedna z tych historii, która jest ciężka kalibrem pod względem emocjonalnym i choć lekka w czytaniu ze względu na styl to jednak wymaga odłożenia na kilka minut, aby zebrać myśli, oddać się refleksji opanować gonitwę myśli.


Kolorowych snów to opowieść o życiu bez ściemy i owijania w bawełnę. Życie nie jest tylko piękne i kolorowe jest w nim wiele bólu, brudu i brzydoty — uważam, że takie książki są potrzebne, aby uświadamiać, pokazywać ludzkie słabości i zostawiać po sobie trwały ślad. Polecam i wiem na pewno, że jeszcze nie raz sięgnę po powieści autorki, bo pisze naprawdę dobrze, a do tego w umiejętny sposób przelewa emocji na papier.





Kolorowych snów

Monika Sawicka
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 19 czerwca 2019
Liczba stron: 320
Literatura obyczajowa
Elżbieta Rodzeń - Chłopak, którego nie było

08:00

Elżbieta Rodzeń - Chłopak, którego nie było




Elżbieta Rodzeń już dawno kupiła mnie swoimi powieściami, jednak Chłopaka odrobinę się obawiałam... początek nie nastrajał mnie pozytywnie. Nie wiedziałam czego, mogę się spodziewać przy rozwoju fabuły...


Opis wydawcy:
JEŚLI NAPRAWDĘ KOGOŚ KOCHASZ, PRZEZNACZENIE ZAWSZE ZNAJDZIE DROGĘ.

Martyna od dawna czeka na swoją szansę w życiu. Pracuje ponad siły w nadmorskim pensjonacie rodziców i powoli przestaje wierzyć, że cokolwiek może się zmienić. Aż pewnego dnia spotyka na plaży tajemniczego mężczyznę…

James mógłby być spełnieniem marzeń każdej kobiety, jednak zwraca uwagę właśnie na Martynę. Jako pierwszy wierzy w nią bezgranicznie i postanawia pokazać jej inny świat. Przy Jamesie Martyna odzyskuje wiarę w siebie i w to, że szczęście jest możliwe. Żadne z nich nie ma wątpliwości, że rodzi się między nimi prawdziwa miłość, gorąca i szczera. Martynie, nie daje jednak spokoju fakt, że James do złudzenia przypomina chłopaka, który kiedyś był dla niej całym światem…
Co James ma wspólnego z tajemniczym Kubą?
Czy Martyna znajdzie w sobie odwagę, by zawalczyć o nową miłość?
Czy dusze, które niegdyś związał los, odnajdą się pomimo przeciwności?



W najdziwniejszych snach nie spodziewałabym się, że ta książka tak bardzo mnie wciągnie. Miałam wrażenie, że autorkę za bardzo poniosła wyobraźnia, przynajmniej tak sądziłam na samym początku, gdy w fabule pojawił się tajemniczy Kuba. Szybko jednak przekonałam się do tego sposobu kreowania historii i przepadłam bez reszty. Ta opowieść to kwintesencja powieści o przepięknej wartościowej, uskrzydlającej miłości. Do tego autorka włożyła w całość poważną dawkę emocji, nie można odłożyć tej książki, jak i nie da się o niej szybko zapomnieć. Wbija się w pamięć, zaskakując, wzruszając i otaczając serce czytelnika przyjemnym ciepłem. Zazwyczaj mówi się, że książka musi mieć to coś... Chłopak, którego nie było ma, to magiczne bliżej nieokreślone coś, co sprawia, że książka na długo zostaje w pamięci.

W ciekawy i niebanalny sposób został poprowadzony tutaj wątek miłosny. Nie wiem, czy kiedykolwiek wcześniej spotkałam się w takim stylem kreowania historii może, ale wyszło to niewątpliwie na plus. Podobnym plusem jest kreacja postaci pełnokrwiści bohaterowie zmagający się z rozmaitymi problemami z przeszłością, wzbudzają szeregi rozmaitych emocji i sprawiają, że nie sposób ich nie polubić.

Chłopak, którego nie było to opowieść o miłości, jej sile i pragnieniu przynależności do drugiej osoby. Ale nie tylko, to piękna historia o wierze we własne umiejętności, o docenieniu swojej wewnętrznej siły i pokazaniu innym, że jest się wartościowym człowiekiem. Polecam wszystkim tym, którzy w książkach szukają nieco więcej niż tylko romansu.


Chłopak, którego nie było

Elżbieta Rodzeń
Wydawnictwo: Między Słowami
Data wydania: 31 lipca 2019
Literatura obyczajowa
Aavariis - Szymon Hintzke

07:08

Aavariis - Szymon Hintzke





Jestem czytelnikiem bardzo rzadko sięgającym po fantasy, a jeżeli już to lubię młodzieżowe książki fantastyczne zahaczające o wątki romantyczne. Skusiłam się jednak na książkę Aavariis, bo byłam ciekawa, jak tak młody chłopak poradził sobie z tworzeniem historii.


W okręgu czterech wysp mieszka Erick wraz ze swoją wybranką serca Anną. Młodzi żyją spokojnym życiem bez większych dramatów i nieporozumień. Kiedy Erick dowiaduje się, że wyspę zaszczyci swoją obecnością Falkus Wolken wie, że musi zaprosić go na bardzo ważną dla niego uroczystość. Kiedy wszyscy biesiadują, Erica odwiedza dozorca, składając mu zaskakująca propozycję.



Cała opowieść jest naprawdę niewielka, bo liczy zaledwie sto jedenaście stron i jeżeli miąłbym być szczera, zaliczyłabym ją raczej do krótkometrażowych opowiadań niżeli pełnowartościowej powieści. Niestety całość oceniam raczej na minus, choć dostrzegam również plusy.







Po pierwsze uważam, że historia jest stanowczo za krótka, a co za tym idzie wątki, które dopiero, co się zaczęły, zostają na chybcika zakończone. Zabrakło mi pociągnięcia wszystkich wydarzeń o kilka stron przynajmniej, aby mogły wzbudzić we mnie jakiekolwiek emocje czy zaciekawić o wiele bardziej. Tymczasem coś zaczynało się dziać, a kilka stron później już miałam podane wyjaśnienia na tacy.



Również brakowało mi ekspozycji postaci, autor szczędzi czytelnikowi opisów, a co za tym idzie, nie pobudza wyobraźni, aż tak bardzo, jak inni twórcy gatunku. Zabrakło mi emocji w postaciach, choć wątki miały potencjał. Choćby wątek z dziećmi, który został najlepiej rozwinięty, niestety i z niego autor nie wycisnął wszystkiego jak z cytryny.



Niewątpliwym plusem opowieści jest styl pisarza, autor pisze jasno, stara się zachować spójność całej opowieści. Historia napisana lekkim językiem poprawnym czyta się błyskawicznie i tylko ze względu na ten styl pisania jestem w stanie podnieść ocenę tej książki. Autor ma niewątpliwie talent pisarski, musi jeszcze tylko dopracować kreację historii, a z pewnością będzie z każdą powieścią coraz lepiej.






Aavariis. Strach i samotność
Szymon Hintzke
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poligraf
Data wydania: 3 czerwca 2019
Liczba stron: 112
Fantasy
Remigiusz Mróz Parabellum - Recenzja zbiorcza.

06:40

Remigiusz Mróz Parabellum - Recenzja zbiorcza.





Zapewne te osoby, które odrobinę mnie poznały wiedzą, z jakim zapałem śledzę historię drugiej wojny światowej. Ciesze się bardzo, że wydawnictwo Czwarta strona zdecydowało się na wznowienie. Jestem bardzo ciekawa czy autor sprosta moim wymaganiom, wszak teraz będzie poruszał się po grząskim gruncie, ponieważ mieszając fikcję z prawdziwą historią, można łatwo przesadzić...



Dostajemy historię osadzoną w trzech różnych miejscach na jednej płaszczyźnie czasowej. Z jednej strony mamy historię pary zakochanych, Marii i Staszka, którzy postanowili uciekać z Polski ogarniętej wojną. W ucieczce towarzyszy im Holzer, szemrany typek, którego lepiej unikać.



Dostajemy też obraz polskich żołnierzy walczących na froncie, jednym z żołnierzy jest Bronek — brat wyżej wymienionego Staszka. Możemy zobaczyć, jak poniekąd wyglądała sytuacja na froncie i dowiedzieć się jakie stosunki panowały w wojsku polskim. Jest też obraz niemieckich żołnierzy, który interesował mnie najmniej, z wiadomych względów, ale został przedstawiony bardzo rzetelnie i realnie.



Muszę wam powiedzieć, że po raz kolejny autor dał radę sprostać moim wymaganiom. Powiem więcej, uważam, że Parabellum to moja ulubiona pozycja. Bardzo podobało mi się, w jaki sposób autor przedstawił główne postacie. Zacznę od mojej ulubionej bary bohaterów, możecie się domyślić, że jest to oczywiście Staszek i Maria. Podobało mi się to, że autor nie skupił się tylko na wrzuceniu nas w piekło wojny, ale zobrazował nam dokładnie sytuacje, jaka miała miejsce przed rozpoczęciem konfliktu. Poznajemy rodziny głównych bohaterów i ich wzajemne stosunki. Wprawdzie o rodzinie Staszka dowiadujemy się więcej, mamy tak typowy obraz polskiej rodziny. Autor dobrze zarysował nam również stosunki między braćmi, choć w tej części nie mamy sytuacji, w której rodzeństwo mogłoby się spotkać, to jednak ich stosunki mamy przedstawione poprzez liczne retrospekcje. Natomiast jeżeli chodzi o Marię, to tutaj dostajemy tajemnicę, którą młoda dziewczyna nosi na swoich barkach, dziwne połączenia rodzinne z Holzerem. Niezrozumiałe wątki z przeszłości, które budzą w czytelniku wielkie zainteresowanie.



Podobnie jest z bohaterami Armii Krajowej. Możemy dostrzec w nich prawdziwych żołnierzy, którzy gdzieś tam w Polsce zostawili swoje rodziny, ukochane. Opuścili najbliższych, aby iść walczyć za ojczyznę, bronić honoru swojego kraju i nie pozwolić zniweczyć naszych ziem Niemcom!



Zdaję sobie sprawę z tego, że Parabellum jest tylko wymysłem autora, jednak oddał on klimat wojny i tamtych lat, w taki sposób, że czytelnik nie może przejść przez książkę bez emocji. Autor opowiada o wojnie, o bitwach i zwierzęcym zachowaniu Niemców, czytając opisy pewnych zdarzeń, czułam się, jakbym czytała relacje faktycznych naocznych światków tamtych wydarzeń. Ten ogrom mordu, te przerażające opisy Niemców odbierającym Polakom i Żydom ich ostatnie resztki godności, traktowanie przez esesmanów, niewinnych dzieci... nie jestem w stanie tego pojąć, mimo że jest to książka niepoparta żadnymi faktami, opisuje sytuacje tak, jak to naprawdę mogło wyglądać. Mam na swoim koncie już wiele wojennych książek, część militarnych, częściej jednak biograficznych, autobiograficznych. Każda z nich budzi we mnie wiele emocji, zasiewa we mnie wielkie pokłady nienawiści dla zbrodni faszystowskiej. Remigiusz Mróz sprostał moim wymaganiom w tej materii, czytając książkę, chciałam krzyczeć z niemocy i niezrozumienia, miałam ochotę ją zamknąć i odłożyć na półkę wmawiając sobie, że to tylko fikcji, ale w tej fikcji jest więcej niż ziarno prawdy...





Autor zasiał w nas również zainteresowanie pewnym morderstwem, o którym nie wiemy zbyt wiele, ale gra ono bardzo istotną rolę.



Remigiusz Mróz pokusił również o przedstawienie strony niemieckiej. Tym również zasłużył sobie na plus, ponieważ udało mu się pokazać, że nie każdy niemiecki oficer ślepo wierzy w idee rzeszy. Oczywiście, więcej było takich, których chciało się wyrwać z książki razem z kartami, realnych prawdziwych oficerów Wehrmachtu, którzy ślepo wierzą w chore poglądy Führera Hitlera. Te rozdziały było mi ciężko czytać, nie widziałam w tych ludziach ani grama człowieczeństwa. Innych traktowali jako podludzi, a tymczasem sami zachowywali się gorzej niż zdziczałe zwierzęta. Zawsze po takich lekturach w moim umyśle rodzi się pytanie dlaczego ludzie to dobie zrobili? Jeszcze nigdy nie uzyskałam odpowiedzi na nie i wątpię, aby ktokolwiek był w stanie mi odpowiedzieć.



Remigiusz Mróz zachwycił mnie również opisami walk. Przedstawienie polskiej i niemieckiej armii było dla mnie dobrym kontrastem. Widzimy, na jakiej zasadzie działał niemiecki Wehrmacht, a jak nasza Armia Krajowa. Podobały mi się motywy przyjaźni między żołnierzami. Fragment pewnego listu, jaki został przytoczony, wzbudził we mnie wiele emocji. Podoba mi się to, że autorowi udało się oddać nasze polskie braterstwo. W naszej armii również zdarzały się różnego rodzaju niesnaski, ale jeżeli chodziło o głębsze relacje, to były one bardziej na stopie przyjacielskiej, u Niemców wszystko było oficjalne sztywne i bez zbędnych uczuć. Niemcy byli bezwzględni, my Polacy nieśliśmy pomoc. Niestety nie mieliśmy szans w tej wojnie, liczyliśmy ślepo w pomoc sprzymierzeńców, a tymczasem zostaliśmy sami w rękach dwóch zbrodniarzy. Z jednej strony byli to Naziści, a z drugiej Armia Czerwona. Polska wiele wycierpiała, a nasze ziemie pochłonęły ogromne ilości krwi.



Jak wiecie o tematyce drugiej wojny światowej, mogę rozprawiać długo. Myślę, że w tym przypadku popłynęłam za bardzo. Niestety musicie mi to wybaczyć, książka wzbudziła we mnie cały wachlarz emocji i nie byłam w stanie opisać jej pobieżnie.



Parabellum to historia opowiadająca o naszej bolesnej polskiej historii. Pokazująca miłość w czasie zagłady, ukazująca relacje ludzkie w tym trudnym dla kraju okresie. Ukazuje przyjaźń ponad śmierć i zbrodnie, o których wolelibyśmy nie wiedzieć. Jest to dobra wojenna książka, w której fikcja miesza się z rzeczywistością, do tego stopnia, że nie potrafimy oddzielić faktów od wymysłu autora. Ktoś gdzieś kiedyś przyrównał Parabellum do serialu Czas honoru i ja nie mogę się z tym porównaniem nie zgodzić. POLECAM!


Copyright © Książko, miłości moja. , Blogger